Strony internetowe dla stomatologów i gabinetów stomatologicznych

Jeden pacjent nie ma czasu wybierać. Drugi wybiera tygodniami.

Do gabinetu trafiają osoby z dwoma, różnymi potrzebami. Pierwsza z bólem. Szuka numeru telefonu, godzin, informacji o pilnym przyjęciu i tego, co zrobić dalej. Druga planuje implanty albo aparat, czyli wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Czyta cennik, sprawdza, kto będzie leczył, wraca na tę samą stronę kolejny raz. A jedna strona musi odpowiedzieć obu. Nie przez kompromis, ale przez dwie osobne ścieżki, które się nie mijają. Projektujemy takie strony.
Współpracujemy z centrami stomatologicznymi, praktykami implantologicznymi i ortodontycznymi, z gabinetami przyjmującymi prywatnie i na NFZ. Od samego początku stroną zajmują się te same dwie osoby.
Poczekalnia przed gabinetem stomatologicznym, a w niej krzesła na metalowych nogach przy ciepłej ścianie, w niskim świetle dnia

KOSZT, KTÓREGO NIE WIDAĆ

Strona, która nie odciąża rejestracji, kosztuje najwięcej 

Rejestracja odpowiada po raz setny na te same cztery pytania: ile kosztuje implant? Czy przyjmujecie na NFZ? Da się dzisiaj, bo boli? Leczycie dzieci? Rejestracja pracuje do szesnastej, a pytania padają wieczorem i w sobotę. Do tego dochodzą rozmowy, które nigdy nie powinny się odbyć: ktoś dzwoni po świadczenie z kontraktu, którego gabinet nie ma, ktoś inny pyta o koszt protetyki i odkłada słuchawkę po usłyszeniu kwoty, którą mógłby poznać wcześniej.
Jest jeszcze koszt, którego nie widać w grafiku. Pacjent planujący leczenie implantologiczne porównuje gabinety tygodniami i robi to głównie po cenie, bo niczego innego nie potrafi ocenić. Gabinet, który nie podaje żadnej kwoty, wypada z tego porównania. Nie przegrywa ceną. Przegrywa tym, że nie wszedł do zestawienia, które pacjent robi sobie w głowie od samego początku.

Pacjent znajduje cenę, zanim o nią zapyta

Widełki, zakres pakietu i to, co obejmuje plan leczenia, czekają tam, gdzie ktoś ich szuka. Rozmowa zaczyna się od terminu, a nie od kwoty.

Pacjent z bólem dociera do numeru telefonu w kilka sekund

Numer, godziny przyjęć i osobna informacja o tym, co robić w nagłym przypadku, dostępne z każdej podstrony, bez przewijania i bez formularza.

Zespół i wyposażenie można poznać przed wizytą

Kto będzie prowadził leczenie, jakie ma kwalifikacje i czym zajmuje się na co dzień. Przy leczeniu rozłożonym na miesiące to zwykle ta informacja przesądza o wyborze między dwoma gabinetami o podobnym cenniku.

Zmiany nie czekają w kolejce

Zmiana stawki, nowa procedura, nowy lekarz w zespole. Przy stałej współpracy te zmiany pojawiają się na stronie tego samego lub następnego dnia roboczego, bez osobnej wyceny.

Pacjent znajduje cenę, zanim o nią zapyta

Widełki, zakres pakietu i to, co obejmuje plan leczenia, czekają tam, gdzie ktoś ich szuka. Rozmowa zaczyna się od terminu, a nie od kwoty.

Pacjent z bólem dociera do numeru telefonu w kilka sekund

Numer, godziny przyjęć i osobna informacja o tym, co robić w nagłym przypadku, dostępne z każdej podstrony, bez przewijania i bez formularza.

Zespół i wyposażenie można poznać przed wizytą

Kto będzie prowadził leczenie, jakie ma kwalifikacje i czym zajmuje się na co dzień. Przy leczeniu rozłożonym na miesiące to zwykle ta informacja przesądza o wyborze między dwoma gabinetami o podobnym cenniku.

Zmiany nie czekają w kolejce

Zmiana stawki, nowa procedura, nowy lekarz w zespole. Przy stałej współpracy te zmiany pojawiają się na stronie tego samego lub następnego dnia roboczego, bez osobnej wyceny.

Pacjent siada na fotelu spokojny,
bo już wie, kto przy nim stanie.

ZANIM POWSTANIE PIERWSZY SZKIC

Zaczynamy od pytań, których nikt nie zadaje

Każdy gabinet pracuje inaczej, choć wszystkie opisują swoje usługi tymi samymi słowami. Zaczynamy od poznania tego, co już istnieje: cennika, grafiku, zakresu kontraktu z NFZ, treści rozmów w rejestracji. I od pytań, które brzmią naiwnie, dopóki nie okaże się, że w zespole każdy odpowiada na nie inaczej.
Naiwne pytanie zadane na początku kosztuje kwadrans rozmowy. To samo pytanie po wdrożeniu kosztuje przebudowę strony. 

„Przyjmujemy na NFZ” w każdym gabinecie znaczy coś innego

Większość gabinetów pracuje mieszanie: część procedur z kontraktu, reszta prywatnie, a granica bywa ruchoma i zmienia się w trakcie roku. Strona, która tego nie rozstrzyga, generuje najwięcej niepotrzebnych telefonów po obu stronach: pacjent dzwoni po świadczenie, którego nie ma, albo rezygnuje z gabinetu, w którym akurat mógłby je dostać.

Lęk przed leczeniem jest osobnym tematem, nie przypisem pod cennikiem

Część pacjentów nie była u dentysty od lat i to jest ich jedyny problem. Sedacja wziewna, znieczulenie, możliwość przerwania zabiegu, przebieg pierwszej wizyty: to pełnoprawna ścieżka wejścia, z której realnie przychodzą pacjenci, i to często ci z największym zakresem leczenia.

Sprzęt sprzedaje, ale jego nazwa handlowa to już reklama wyrobu medycznego

Mikroskop, skaner, tomograf i systemy nakładkowe są w tej branży realnym argumentem i pacjent o nie pyta. Jednocześnie ustawa o wyrobach medycznych zrównuje reklamę usługi świadczonej przy użyciu wyrobu z reklamą samego wyrobu. Piszemy więc o tym, co pacjent z tego ma, a nazwy modeli i systemów traktujemy jak dane techniczne, nie jak nagłówki.
Rozmawiamy o tym z rejestracją, nie tylko z właścicielem. To rejestracja wie o pierwszym kontakcie najwięcej, bo słyszy każde pytanie, na które strona nie odpowiedziała.

WIDOCZNOŚĆ W SYSTEMACH AI

Pacjent pyta o leczenie asystenta AI, zanim zapyta dentystę

Pacjent nie zawsze zaczyna od Google. Coraz częściej pyta asystenta AI i dostaje jeden akapit złożony z kilku źródeł, z krótką listą odnośników pod spodem. Pytanie brzmi zwykle „ile kosztuje implant” albo „czy leczenie kanałowe boli”, a nie „gabinet stomatologiczny” z nazwą miasta. Odpowiedź powstaje więc z treści wyjaśniających, nie ze spisu usług i nie z cennika wrzuconego jako plik do pobrania. Jeżeli gabinetu nie ma wśród tych źródeł, pacjent może się o nim nigdy nie dowiedzieć.
Modele sięgają po treści, które da się jednoznacznie przypisać: nazwę gabinetu, zakres zabiegów, nazwiska lekarzy, ich kwalifikacje, adres i godziny przyjęć. Zdania ogólne i marketingowe zwykle pomijają, bo nie wnoszą żadnej informacji, którą dałoby się sprawdzić. Profil w mediach społecznościowych, choćby prowadzony wzorowo, rzadko trafia do takiej odpowiedzi: treści przewijają się i znikają, a model nie potrafi ustalić, co jest aktualne.
Przygotowanie strony pod takie odpowiedzi to część projektu, a nie osobna usługa. Obejmuje czytelną strukturę, dane strukturalne, wskazane autorstwo i odpowiedzi napisane tak, żeby miały sens wyjęte z kontekstu. To, co pomaga zrozumieć stronę człowiekowi, pomaga też systemowi, który ma o niej opowiedzieć.
Wyników w AI nikt dziś nie kontroluje i my ich nie obiecujemy. Obiecujemy stronę, którą da się zacytować.

Wytyczne Google

Strony gabinetów stomatologicznych Google ocenia dokładniej

Strony o zdrowiu, prawie i finansach trafiają w wyszukiwarce do osobnej kategorii. Obejmuje ona treści, które mogą wpłynąć na czyjeś zdrowie, bezpieczeństwo albo sytuację materialną, więc informacja nierzetelna kosztuje tam więcej niż gdzie indziej. Gabinety stomatologiczne są w tej kategorii, choć rzadko same się do niej zaliczają: przy planie leczenia na kilkadziesiąt tysięcy złotych treść dotyczy jednocześnie zdrowia i sytuacji materialnej pacjenta.
Takie strony ocenia się według czterech kryteriów: doświadczenia, kompetencji, autorytetu i wiarygodności. To nie jest parametr, który da się ustawić, ani wskaźnik widoczny w jakimkolwiek narzędziu. To lista pytań, które padają przy ocenie jakości wyników wyszukiwania. Kto jest autorem? Czy ma kwalifikacje? Czy da się je zweryfikować poza stroną? Czy widać, kto za tym wszystkim stoi?
Dlatego na stronie gabinetu nie da się napisać wszystkiego, co dobrze brzmi. Zdanie „zapewniamy najwyższą jakość leczenia w przyjaznej atmosferze” da się napisać w minutę, stoi na dziesiątkach stron w tym samym powiecie i nie znaczy nic. Nazwisko lekarza, jego kwalifikacje i zakres, w którym pracuje, wymagają rozmowy, zgody i weryfikacji, i to one budują wiarygodność.
Z zewnątrz strona gabinetu wygląda jak każda inna: oferta, zespół, kontakt. Dlatego przy wielu projektach nie pada pytanie, kto odpowiada za treść o leczeniu i gdzie kończy się informacja, a zaczyna obietnica. Od odpowiedzi zależy, czy strona buduje zaufanie, czy tylko dobrze wygląda.
Search Quality Rater Guidelines, Google. Publiczny dokument, regularnie aktualizowany. To z niego pochodzą pojęcia YMYL i E-E-A-T.

YMYL

Abstrakcyjny obraz w odcieniach miedzi i brązu z turkusowym pasem

PROJEKT, ZA KTÓRY ODPOWIADA LEKARZ

Biały uśmiech na banerze nie jest planem leczenia

Kobieta z nienagannym uzębieniem na białym tle, ząb w kropli wody, gradient z mięty w błękit i hasło o uśmiechu, na który zasługujesz. Ten zestaw powtarza się na tylu stronach gabinetów, że przestał cokolwiek znaczyć. Ktoś, kto w jeden wieczór otwiera kilka kart w przeglądarce, nie ma po czym odróżnić jednego gabinetu od drugiego i wraca do tego, który podał cenę.
Kolor, krój pisma i rytm strony wynikają z tego, kto ją czyta i w jakim jest stanie. Inaczej wygląda gabinet, do którego przychodzi się z dzieckiem i z kartą NFZ, inaczej praktyka implantologiczna, w której pierwsza rozmowa dotyczy planu na dwa lata. Konkret o zespole, o przebiegu wizyty i o kwocie robi więcej niż jakiekolwiek zdjęcie idealnego uzębienia.

Kolor jest ostatni.

Najpierw pytamy, kto czyta, w jakim jest stanie i czego szuka.

Paleta jest wnioskiem z tych trzech odpowiedzi, nie punktem wyjścia.

CO SKŁADA SIĘ NA STRONĘ

Strona internetowa dla stomatologa jest systemem, nie zestawem podstron

Oferta ułożona od pytania pacjenta

Wszystko zaczyna się od problemu, z którym pacjent przychodzi: boli mnie ząb, brakuje mi zęba, chcę wyprostować zęby albo nie byłem u dentysty od lat. Nazwy specjalizacji przychodzą później.

Cennik w treści strony

Realne kwoty najczęstszych zabiegów, widełki tam, gdzie cena zależy od planu leczenia, i jedno zdanie o tym, kiedy powstaje ostateczny kosztorys. Na stronie, nie w pliku do pobrania, więc czyta go i pacjent na telefonie, i wyszukiwarka.

Lekarze, których da się porównać

Jeden układ dla całego zespołu: kwalifikacje, zakres zabiegów, grupy pacjentów. Rezerwacja wpięta z systemu, którego gabinet już używa. Pierwszy kontakt prowadzi do terminu i rozmowy, bez formularza, do którego pacjent niepotrzebnie wysyła opisy i zdjęcia zębów.

Teksty z rozmów z zespołem

Odpowiadają na konkretne pytania i są pisane językiem pacjenta, nie językiem gabinetu, bo ten, kto szuka pomocy, rzadko zna nazwę tego, czego szuka.

Dostępność, nie tylko dla zgodności

Od czerwca 2025 część gabinetów ma obowiązek spełniać wymagania dostępności cyfrowej. Zależy to od wielkości placówki i od tego, czy strona prowadzi rezerwację. Sprawdzamy, czy dotyczy to danego gabinetu, a niezależnie od tego projektujemy w oparciu o WCAG, bo pacjent z bólem czyta inaczej niż pacjent, który spokojnie planuje leczenie.

Fundament techniczny

Core Web Vitals mierzone przed publikacją i po niej, dane strukturalne, mapa przekierowań ze starych adresów, analityka z obsługą zgód, kopie zapasowe. Raport z wynikami gabinet dostaje w dniu startu. Jeśli strona już istnieje, zaczynamy od audytu strony internetowej.
Zakres wynika z liczby lekarzy, zabiegów i grup pacjentów oraz ze stanu materiałów, które już istnieją.

WYBRANA REALIZACJA

Centrum, w którym pacjent zna cenę, zanim zadzwoni: „Twój Dentysta”

Wielospecjalistyczne centrum stomatologiczne w mieście powiatowym konkuruje nie tylko z sąsiednim gabinetem, ale z Krakowem oddalonym o pół godziny jazdy. Pacjent, który planuje implanty albo aparat, i tak porówna oferty z miasta wojewódzkiego, bo mówimy o kwocie rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Strona musi wygrać to porównanie na konkretach, a nie na bliskości, bo bliskość przestaje mieć znaczenie przy trzeciej wizycie kontrolnej.
Powstały treści całości serwisu, projekt i wdrożenie. Zapadło tu pięć istotnych decyzji projektowych:

1. Cennik jawny z pozycjami i widełkami

Ponad czterdzieści pozycji z realnymi kwotami: konsultacja, implant, korona, leczenie kanałowe, higienizacja, chirurgia. Zamiast formuły „cena ustalana indywidualnie”, która na tym rynku czyta się jak unik, stoją widełki i jedno zdanie o tym, że ostateczny kosztorys powstaje po badaniu. Pacjent wchodzi do porównania z pełną informacją, a rejestracja przestaje być cennikiem czytanym przez telefon.

2. Godziny gabinetu oddzielone od godzin rejestracji

Gabinet przyjmuje do dwudziestej, rejestracja pracuje do szesnastej, i to jest napisane wprost, razem z procedurą na przypadki pilne: dzwoń aż do zamknięcia, spróbujemy pomóc tego samego dnia. Pacjent z bólem dostaje odpowiedź na swoje jedyne pytanie, zanim je zada.

3. Zespół jako kilkanaście osobnych podstron, nie siatka zdjęć

Lekarze, asystentki i higienistki, każda osoba z własnym adresem, biogramem i zdjęciem. Kierownik medyczny z uczelnią, rokiem rozpoczęcia praktyki i zakresem zabiegów, które realnie wykonuje. To jest jednocześnie to, czego szuka pacjent przed drogim leczeniem i to, co daje się zacytować poza stroną.

4. Pierwsza wizyta jako osobna strona, nie akapit w zakładce o nas

Cztery kroki od telefonu do planu leczenia, lista rzeczy do zabrania, wprost napisane, że plan i koszty omawiane są przed rozpoczęciem leczenia. Sedacja wziewna stoi w ofercie jako pełnoprawna pozycja, na równi z protetyką, a nie jako przypis. Strona odpowiada na lęk osobnym wejściem.

5. Galeria pokazuje gabinet, nie metamorfozy

Wnętrza, sprzęt, budynek od zewnątrz. Zero zdjęć przed i po, które w tej branży są jednocześnie najczęstsze i najbardziej ryzykowne. Pacjent i tak przychodzi zobaczyć miejsce, więc pokazujemy mu miejsce.
Rok publikacji: 2026
Centrum jest podmiotem wykonującym działalność leczniczą, więc obowiązuje je ograniczenie z art. 14 ustawy o działalności leczniczej: informacja o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń nie może mieć cech reklamy. Cała treść serwisu jest utrzymana w rejestrze informacyjnym, bez superlatywów, bez porównań z konkurencją i bez deklaracji efektu.

KTO BĘDZIE PRACOWAŁ NAD STRONĄ

Dwie osoby, te same od pierwszej rozmowy do ostatniej poprawki

Projekt, który przechodzi przez pięć par rąk, gubi po drodze to, co padło na pierwszym spotkaniu. Handlowiec przekazuje opiekunowi, opiekun projektantowi, projektant wykonawcy, i każdy zna tylko swój fragment. Tutaj rozmowy prowadzi jedna osoba, ta sama od początku, i to ona gromadzi materiał, z którego powstanie treść.

Miłosz Pawski – projekt, wdrożenie, treści

Od przeszło dwudziestu lat projektuje, tworzy i prowadzi strony internetowe. Pisze też treści, bo układ i słowo powstają razem albo nie działają. Pedagog sztuki i kompozytor muzyki filmowej. Z muzyki czerpie wyczucie rytmu i harmonii, które przenosi na projekty.

Anna Pawska – analiza i architektura informacji

Inżynier i pedagog. Z inżynierii wynosi myślenie systemowe, z pedagogiki umiejętność zadawania pytań i tłumaczenia trudnych rzeczy prostym językiem. Rozmawia z klientem i jego zespołem, zbiera materiał i układa go w strukturę strony. Przez cały projekt jest osobą, z którą uzgadnia się wszystko po drodze.

KTO BĘDZIE PRACOWAŁ NAD STRONĄ

Dwie osoby, te same od pierwszej rozmowy do ostatniej poprawki

Projekt, który przechodzi przez pięć par rąk, gubi po drodze to, co padło na pierwszym spotkaniu. Handlowiec przekazuje opiekunowi, opiekun projektantowi, projektant wykonawcy, i każdy zna tylko swój fragment. Tutaj rozmowy prowadzi jedna osoba, ta sama od początku i to ona gromadzi materiał, z którego powstanie treść.

Miłosz Pawski – projekt, wdrożenie, treści

Od przeszło dwudziestu lat projektuje, tworzy i prowadzi strony internetowe. Pisze też treści, bo układ i słowo powstają razem albo nie działają. Pedagog sztuki i kompozytor muzyki filmowej. Z muzyki czerpie wyczucie rytmu i harmonii, które przenosi na projekty.

Anna Pawska – analiza i architektura informacji

Inżynier i pedagog. Z inżynierii wynosi myślenie systemowe, z pedagogiki umiejętność zadawania pytań i tłumaczenia trudnych rzeczy prostym językiem. Rozmawia z klientem i jego zespołem, zbiera materiał i układa go w strukturę strony. Przez cały projekt jest osobą, z którą uzgadnia się wszystko po drodze.

Strona nie ma godzin otwarcia

Odpowiada w niedzielę, w nocy i wtedy, kiedy ból nie pyta o godzinę.

GRANICE: JASNY PODZIAŁ

Wiedza zostaje u specjalistów. My nadajemy jej formę

Nie tworzymy opisów leczenia, wskazań ani obietnic efektu. Informacje kliniczne, zakresy zabiegów i kwalifikacje pochodzą od lekarzy albo lekarze je zatwierdzają. To warunek, żeby strona była wiarygodna dla pacjenta i dla systemów, które ją dziś streszczają i cytują.
Po naszej stronie zostaje analiza odbiorcy, architektura informacji, język, projekt, wdrożenie i widoczność. Dzięki temu nikt nie musi zgadywać, kto odpowiada za którą część treści. Więcej o podziale ról w opisie modelu współpracy.

Czego nie robimy:

Nie tworzymy fikcyjnego autorstwa.
Nie publikujemy treści fachowych bez akceptacji osoby, która za nie odpowiada.
Nie publikujemy zdjęć przed i po ani zdań gwarantujących efekt leczenia.
Nie używamy nazw handlowych implantów ani sprzętu jako argumentu za gabinetem.

CZTERY ETAPY

Od pierwszej rozmowy do pierwszego pacjenta

01. Poznanie

Oferta, zespół, pacjenci, obecna strona i cel. Kończy się jedną stroną ustaleń, którą można poprawić albo odrzucić.

02. Struktura i treść

Mapa strony, kolejność informacji, teksty głównych podstron. Tu schodzi najwięcej czasu, bo każda decyzja z tego etapu wraca później w kilku miejscach naraz.

03. Projekt i wdrożenie

System wizualny, wersja mobilna, kompletna strona składana na prawdziwych treściach.

04. Uruchomienie i rozwój

Analityka, kontrola działania, pierwszy miesiąc poprawek i ustalenie zakresu oraz strategii dalszego prowadzenia.
Zwykle sześć do dziesięciu tygodni od pierwszej rozmowy do publikacji. O długości decyduje etap drugi, a w nim dostępność osób, które zatwierdzają informacje kliniczne. Każdy etap opisujemy przy usłudze tworzenie stron internetowych.

CO PO URUCHOMIENIU?

Strona zmienia się razem z gabinetem

Cennik zmienia się co roku, czasem częściej. Dochodzi lekarz, odchodzi lekarz, kończy się albo zaczyna kontrakt z NFZ, gabinet kupuje tomograf i przestaje odsyłać pacjentów na zdjęcia. Strona, która przez całe lata pozostaje w wersji z dnia uruchomienia, zaczyna szkodzić podwójnie: pokazuje zespół, którego już nie ma, i cenę, której już nie ma. O tej drugiej pacjent dowiaduje się dopiero na fotelu, a to najgorszy możliwy moment na taką rozmowę.
Dlatego każda strona, którą prowadzimy, ma w naszym kalendarzu stały termin. Co tydzień sprawdzamy, co zmieniło się w ofercie, o co pytają klienci i co pokazują dane. Poprawki wynikają z tego przeglądu, zanim ktokolwiek o nie poprosi. Zobacz, jak wygląda opieka nad stroną internetową.
Zwykle nie oddajemy stron. Prowadzimy je.

Przegląd i rozwój

Co tydzień patrzymy na ofertę, dane i pytania klientów. Z tego wynikają kolejne zmiany na stronie.

Treści na bieżąco

Nowe usługi, nowe osoby w zespole, odpowiedzi na nowe pytania i poprawki tego, co się zdezaktualizowało.

Widoczność i technika

Wydajność, bezpieczeństwo i kopie zapasowe działają w tle. Na wierzchu rozwijamy podstrony, które przynoszą zapytania z wyszukiwarki i systemów AI.

ZANIM PADNIE PYTANIE O WYCENĘ

Koszt współpracy

Nie publikujemy cennika, bo nie da się uczciwie wycenić czegoś, czego się jeszcze nie widziało. Różnica między jednoosobową praktyką stomatologiczną a centrum z wieloma specjalizacjami, dużym zespołem i własną diagnostyką obrazową nie jest różnicą w liczbie zakładek. To dwa różne projekty, nawet jeśli menu wygląda podobnie.
Podajemy próg, żeby nie zabierać nikomu czasu. Strona wraz z treścią kosztuje od 8 000 zł, a przy rocznej umowie na stałe prowadzenie od 6 000 zł. Teksty piszemy sami, a firma je akceptuje. Prowadzenie kosztuje od 1 200 zł miesięcznie. Konkretną kwotę ustalamy po pierwszej rozmowie, zawsze przed jakąkolwiek decyzją.
Na ostateczną wycenę najmocniej wpływa liczba lekarzy i zabiegów, rozbudowanie cennika oraz ilość treści wymagającej akceptacji lekarzy. Znaczenie mają też wpięcie systemu rezerwacji i przeniesienie istniejącej strony.
Co tydzień sprawdzamy na każdej prowadzonej stronie treść i widoczność: czy informacje są aktualne, jak radzi sobie w wyszukiwarce i w odpowiedziach AI, o co pytają pacjenci i czego jeszcze na niej brakuje. Technika to tylko część tej pracy. Taki rytm ma swoją arytmetykę: nie możemy prowadzić wielu stron naraz. Dlatego nie mamy najniższej ceny na rynku. I dlatego żadna strona, którą prowadzimy, nie pozostaje długo bez zmian.
Nasza praca zaczyna się tam, gdzie wizytówka z cennikiem i formularzem przestaje wystarczać. Jeżeli gabinet potrzebuje wyłącznie wizytówki, powiemy to podczas pierwszej rozmowy i na pewno nie będziemy przekonywać do większego projektu.

ZANIM PADNIE DECYZJA

Pytania, które padają najczęściej przy pierwszej rozmowie

Odpowiedzi są konkretne tam, gdzie da się być konkretnym, i mówią „to zależy” tylko wtedy, kiedy naprawdę zależy. Pytania, których tu nie ma, najszybciej rozstrzygnie bezpośrednia rozmowa.

W Pawix Design strona wraz z treścią kosztuje od 8 000 zł, a przy rocznej umowie na stałe prowadzenie od 6 000 zł. Prowadzenie kosztuje od 1 200 zł miesięcznie. Na kwotę wpływają przede wszystkim liczba lekarzy i zabiegów, rozbudowanie cennika, ilość treści wymagającej akceptacji lekarzy oraz przeniesienie istniejącej strony. Konkretna wycena powstaje po pierwszej rozmowie i przed jakąkolwiek decyzją.

Nie w pełnym znaczeniu tego słowa. Gabinet jest podmiotem wykonującym działalność leczniczą, więc obejmuje go ograniczenie z ustawy o działalności leczniczej: do wiadomości publicznej można podawać informację o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń, ale jej treść i forma nie mogą mieć cech reklamy. Od 2025 roku Kodeks Etyki Lekarskiej mówi to łagodniej, bo daje lekarzowi prawo do posługiwania się informacją o oferowanych usługach, i jednocześnie ostrzej, bo za taki przekaz odpowiada lekarz również wtedy, gdy publikuje go w jego imieniu ktoś inny. Także agencja. To ustalamy przed pisaniem treści, nie po. Nie zastępuje to opinii prawnej.

Nie robimy tego i to jedna z niewielu rzeczy, w których nie ustępujemy. Powody są trzy i każdy wystarcza osobno. Zdjęcie efektu u jednego pacjenta sugeruje efekt u następnego, a efekt jest indywidualny. Zdjęcie zębów konkretnej osoby to dane o zdrowiu, więc publikacja wymaga zgody spełniającej wymogi RODO, dobrowolnej i odwoływalnej. Jeżeli zabieg wykonano przy użyciu wyrobu medycznego, a w stomatologii wykonano go prawie na pewno, taka publikacja bywa kwalifikowana jako reklama wyrobu, z osobnym reżimem i osobnymi karami. Zamiast tego pokazujemy przebieg leczenia, kwalifikacje osoby, która je prowadzi, i realne warunki w gabinecie.

Ostrożnie i nie w nagłówkach. Ustawa o wyrobach medycznych zrównuje reklamę działalności, w której wykorzystuje się wyrób, z reklamą samego wyrobu, w zakresie, w jakim dotyczy usług świadczonych przy jego użyciu. W praktyce opis „leczymy pod mikroskopem, dzięki czemu widzisz na monitorze to samo, co lekarz” jest informacją, a nagłówek z nazwą handlową urządzenia i obietnicą efektu już nią nie jest. Nazwy traktujemy jak dane techniczne przy opisie procedury, nie jak argument sprzedażowy. Nie zastępuje to opinii prawnej.

Konkurencja i tak zna wasze ceny, bo pyta o nie przez telefon. Ceny nie zna pacjent, który porównuje pięć gabinetów w jeden wieczór i odpada przy tych, które każą dzwonić. Publikujemy widełki, nie jedną kwotę, razem ze zdaniem o tym, co kosztorys obejmuje i kiedy powstaje ostateczna wycena. Cennik ma stać w treści strony, a nie w pliku do pobrania: plik jest niewidoczny dla wyszukiwarki, dla asystentów AI i dla połowy pacjentów korzystających z telefonu.

Opinia o przebytym leczeniu jest informacją o zdrowiu, więc podlega szczególnej ochronie i wymaga wyraźnej, dobrowolnej i odwoływalnej zgody. Do tego strona, która publikuje opinie, musi informować, czy i jak sprawdza, że pochodzą od pacjentów, a przedstawianie niesprawdzonych opinii jako prawdziwych jest nieuczciwą praktyką rynkową. W praktyce bezpieczniejsze i zwykle mocniejsze jest odesłanie do zewnętrznego serwisu z opiniami niż budowanie własnej galerii cytatów.

Profil w takim serwisie jest dobrym kanałem rezerwacji i złym miejscem na budowanie wiarygodności, bo wygląda tam tak samo jak każdy inny i znajduje się obok konkurencji na jednej liście. Pacjent, który wybiera gabinet do leczenia za trzydzieści tysięcy złotych, i tak wyjdzie z takiego serwisu, żeby sprawdzić, kto będzie go leczył. Sensowny układ to strona jako miejsce decyzji i serwis zewnętrzny albo system gabinetowy jako narzędzie rezerwacji, wpięte w stronę. Integrację z systemem, którego już używacie, robimy w ramach projektu; własnego kalendarza nie budujemy.

Teksty pisze zespół Pawix Design, na podstawie rozmów i odpowiedzi na konkretne pytania. Nikt nie musi przygotowywać gotowych opisów procedur ani biogramów. Informacje o metodach, wskazaniach i przebiegu leczenia pochodzą jednak od lekarzy albo są przez nich zatwierdzane, i to nie jest formalność: pod tą treścią stoi ich nazwisko i ich odpowiedzialność zawodowa. Nie tworzymy wiedzy klinicznej, pomagamy ją czytelnie przedstawić.

Pawix Design projektuje strony dla gabinetów stomatologicznych, centrów wielospecjalistycznych, praktyk implantologicznych, ortodontycznych i dziecięcych, zarówno prywatnych, jak i pracujących w ramach kontraktu z NFZ. Decyduje charakter projektu, nie wielkość gabinetu: sprawdzamy się tam, gdzie specjalizacji jest więcej niż jedna, gdzie trzeba pokazać zespół i cennik, albo gdzie planowany jest rozwój o kolejne procedury.

Przed przebudową strony internetowej analizujemy obecne adresy, podstrony z ruchem, treści i dane z Search Console. Dopiero na tej podstawie powstaje mapa nowej strony i plan przekierowań jeden do jednego. Wartościowe treści zostają, nawet jeżeli nie pasują do nowego menu. W stomatologii szczególnej uwagi wymagają wizytówka w mapach i spójność danych adresowych: rozjazd między stroną a wizytówką kosztuje w widoczności lokalnej więcej niż sama przebudowa. Krótkie wahania po migracji są normalne, trwały spadek jest skutkiem pominięcia tego etapu.

Stała opieka nad stroną może obejmować techniczne SEO, rozwój stron usługowych, treści problemowe i linkowanie wewnętrzne. Tematy wybieramy na podstawie realnych pytań pacjentów, a nie po to, żeby regularnie publikować cokolwiek. Przygotowujemy stronę tak, żeby jej struktura, autorstwo i odpowiedzi były czytelne i to jest zakres, za który możemy odpowiadać.

Realizacja trwa zazwyczaj sześć do dziesięciu tygodni od pierwszej rozmowy do publikacji. O długości decyduje liczba pacjentów, usług i specjalistów, zakres przygotowania treści oraz potrzeba migracji. Najczęstszą przyczyną opóźnień nie jest projekt ani wdrożenie, tylko dostępność osób zatwierdzających informacje kliniczne.

Strona zostaje u klienta. Stoi na jego hostingu i domenie, bez zamkniętych rozwiązań. Przekazujemy dostępy i dokumentację, a dalsze prowadzenie może przejąć dowolny wykonawca. Stałe prowadzenie to umowa na czas nieokreślony z miesięcznym okresem wypowiedzenia. Wyjątkiem jest roczna umowa, przy której projekt kosztuje mniej: obowiązuje przez pierwsze dwanaście miesięcy, a potem przechodzi na czas nieokreślony na tych samych zasadach. Jeśli na stronie działają płatne rozszerzenia, ich licencje opłacamy w ramach prowadzenia. Wygasają razem z umową. Strona działa dalej, a do aktualizacji rozszerzeń potrzebna jest własna licencja.

Gabinety stomatologiczne · Centra stomatologiczne · Implantologia · Protetyka stomatologiczna · Endodoncja · Ortodoncja · Chirurgia stomatologiczna · Stomatologia dziecięca · Stomatologia estetyczna · Periodontologia · Higienizacja · Sedacja wziewna ·

Pacjent i tak sprawdzi cenę. Lepiej, żeby znalazł ją u was.

Porozmawiajmy o tym, kto dzwoni dziś do gabinetu, o co pyta i czego nie znalazł na stronie, zanim wybrał numer.